Obserwatorzy

sobota, 31 sierpnia 2013

ROZDANIE 31.08. - 31.10.

Z okazji mojego pierwszego miesiąca na bloggerze organizuję dla Was ROZDANIE! 
Dłuuugo się zastanawiałam nad nagrodami.. Czy zrobić trzy mniejsze, żeby była większa szansa na wygraną, czy jedną wielką? Przeglądałam najróżniejsze przeszłe i obecne rozdania, aby zobaczyć mniej więcej jak wyglądają takie zestawy nagród, żeby nie odbiegać zbytnio atrakcyjnością rozdania. Mam z natury dobre serduszko i zawsze jest mi przykro jak nie mogę obdarować wszystkich, którzy się o to starają. Niestety, nawet gdybym bardzo tego chciała, nie mogę zadowolić wszystkich, ale mogę... Sprawić, że uśmiechną się przynajmniej trzy (3!) osoby :-)

Oto, co mam Wam do zaoferowania:
1. Żel peelingujący do ciała Truskawka z Wanilią Marion 100ml.
2. Rewitalizujący płyn do kąpieli o zapachu Jaśminu MARIZA 500ml
3. Ujędrniające masło do ciała o zapachu Melona MARIZA 200ml
4. Olejek do kąpieli Rozgrzanie Spa Marion 20ml
5. Gorąca kuracja do włosów wypadających Marion 10ml
6. Nawilżająco-odżywcza maska na twarz Marion 15ml
7. Maseczka odżywczo-nawilżająca Marion 7,5ml
8. Krem rumiankowy do pielęgnacji rąk i paznokci regenerujący MARIZA 100ml
9. Krem do stop nawilżająco-wygładzający MARIZA 100ml
10. Grafitowa konturówka do brwi ze szczoteczką MARIZA 
11. Wrzosowy lakier do paznokci MARIZA 5ml
12. Różowy (neonowy) lakier do paznokci MARIZA 10ml




+ nagrody niespodzianki, które mają być niespodziankami i nie dowiecie się za żadne skarby co to będzie, póki nie rozpakujecie paczuszek  :)

I to wszystko zostanie podzielone na trzy zestawy, w każdym z nich znajdzie się po jednym kosmetyku do kąpieli, jednym pielęgnacyjnym, jednym kolorowym i jednej masce na twarz lub włosy + oczywiście niespodzianki. 







Kusząca propozycja? 

Zatem przejdźmy do konkretów. Jeżeli:

1. Zostaniesz publicznym obserwatorem mojego bloga.
2. Polubisz mój fanpage na FB ---> tutaj
3. Wstawisz notkę/banner o rozdaniu na swojego bloga. (nieobowiązkowo +2 pkt.)
4. Zostawisz pod tym postem swoje zgłoszenie.

Możesz liczyć na nagrodę! 

Jest jedna, bardzo ważna zasada: ilość nagród uzależniona jest od ilości uczestników! A dokładniej:

I Nagroda 10-30 zgłoszeń
II Nagrody 31-60 zgłoszeń
III Nagrody 61 < zgłoszeń



czyli to wcale nie jest tak dużo, da się zrobić, prawda? :)


*    *    *


REGULAMIN
1. Fundatorką nagród i organizatorką Rozdania jestem ja - Karolina Juszczak.
2. Aby rozdanie się odbyło, musi być przynajmniej 10 uczestników!
3. Wszystkie produkty będące nagrodami są nowe.
4. Rozdanie trwa od 31.08. - 31.10.2013
5. Ogłoszenie zwycięzcy/ów nastąpi w ciągu 3 dni od zakończenia rozdania.
6. Na adres zwycięzcy czekam 3 dni od dnia ogłoszenia wyników, jeżeli go nie otrzymam, losuję inną osobę.
7. Nagrody są wysyłane paczką pocztową TYLKO na terenie Polski!
*    *    *


Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako:
Lubię na FB jako:
Adres bloga:
Adres e-mail:
Notka/banner: TAK/NIE

Życzę powodzenia! 
Mam nadzieję, że będę miała możliwość rozdania wszystkich przygotowanych dla Was nagród! :)

Odżywki do włosów w spray'u

Witajcie Kochani :* To znowu ja zasypuję Was postami :) 
Dzisiaj chcę Wam przedstawić dwie odżywki do włosów bez spłukiwania (zakupione tutaj). A mianowicie będą to:

1. Ultralekka odżywka z olejkiem arganowym (Marion, 120ml)
2. Jedwab w spray'u (Marion, 130ml)

Kilka słów od producenta na temat poszczególnych kosmetyków:

1. "Nowa linia produktów  stworzona  do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów, szczególnie polecana do włosów suchych i zniszczonych. Wyjątkowe formuły produktów oparte zostały na bazie olejku arganowego,  zwanego „marokańskim złotem”, który pomaga zapewnić włosom 7 efektów:
- przywraca piękny połysk
- regeneruje włosy od wewnątrz i wygładza
- ułatwia rozczesywanie i układanie
- wzmacnia i nawilża- nadaje miękkość i elastyczność
- chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych
- zapobiega puszeniu się włosów
Ultralekka odżywka z olejkiem arganowym- Specjalnie opracowana dwufazowa formuła działa zarówno na zewnętrzną warstwę włosów,  jaki i pomaga regenerować włosy od wewnątrz. Niezwykle lekka konsystencja, która natychmiast wnika we włókno włosa, gwarantuje świeżość, sprężystość i lekkość włosów, bez ich obciążania. "
2." Jedwab w spray’u to regenerująca odżywka  bez spłukiwania do każdego rodzaju włosów. Szczególnie polecana jest do włosów suchych, matowych i zniszczonych zabiegami fryzjerskimi.
Dzięki zawartości m.in. JEDWABIU I PROWITAMINY B5 odżywka:

-nadaje włosom świetlisty połysk,
-sprawia, że Twoje włosy będą odżywione, nawilżone i sprężyste,
-przywraca włosom miękkość i blask.


Odżywka doskonale rozprowadza się na włosach dzięki zastosowaniu wygodnego rozpylacza.  Wygładza powierzchnię włosów, ułatwia rozczesywanie i układanie oraz regeneruje włosy od wewnątrz. Regularne stosowanie chroni włosy przed wysoką temperaturą, gorącym powietrzem, zanieczyszczeniami środowiska i utratą wilgoci."

Hm.. co o tym sądzę? Szczerze Wam powiem, że pokochałam firmę Marion za Błyskawiczną odżywkę rozświetlającą włosy i wtedy dałabym się "pochlastać", że jest to najlepsza odżywka na świecie. G... jednak wiedziałam na temat kosmetyków. Teraz - po kilku latach, z pewnym bagażem doświadczeń w tej dziedzinie mogę powiedzieć jedno: wszystkie dają właściwie taki sam efekt i jeżeli włosy nie są tłuste zaraz po spryskaniu, to jest to typowa odżywka Marion - lekka, rześko pachnąca, nadająca blasku świeżo umytym włosom. I jak się spieszysz do pracy/szkoły/na randkę/imprezę i nie masz 15 minut na nałożenie i spłukanie odzywki, to jest to bardzo fajne rozwiązanie dla Ciebie. Nie oczekuj jednak cudów :) Ja często mam ogromny dylemat której z nich użyć (i tracę na to niepotrzebnie czas), jednak nie różnią się one tak naprawdę niczym. Efekt po obu jest taki sam. Taki jak lubię i cenię. Świeże, sprężyste i lekkie włosy. I pachnące. Tego oczekuję od odżywki w spray'u. Nie ma sensu koloryzować efektów :) 
Polecam jak najbardziej, sama jeszcze nie raz do odżywek Marion powrócę, może niekoniecznie tych, ale te też są niezłe :)
Jedwab 8,00zł/130ml

MARIZA - Nawilżający balsam do ciała

O proszę, jak mi ładnie idzie dzisiaj, gdyby mój iphone robił ładne zdjęcia przy sztucznym świetle, to pewnie bym zrecenzowała tej nocy wszystko co mam w domu :) a tak zostało mi ostatnie zdjęcie kosmetyku i chyba będę zmuszona powrócić dopiero jutro.

Przedstawiam Wam kolejny kosmetyk z linii Spa MARIZA, którego ostatnio używam:
"Nawilżający balsam do ciała z zieloną herbatą i olejkiem awokado" o zapachu jaśminu.

Kilka słów od producenta:

"Nawilżający balsam o aksamitnej konsystencji doskonale pielęgnuje Twoje ciało a aromat jaśminu z nutą mandarynki zapewnia  odprężenie, poprawia nastrój i pobudza zmysły. Bogata formuła preparatu zawiera zieloną herbatę, olejek awokado, masło shea, alantoinę oraz d-pantenol, dzięki którym posiada silne działanie nawilżające,  odżywcze oraz ujędrniające. Odbudowuje  i  wzmacnia  naturalną warstwę hydrolipidową skóry chroniąc ją przed nadmierną utratą wilgoci oraz niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych. Poprawia  jej elastyczność i sprężystość. Skóra staje się idealnie nawilżona, jędrna i jedwabiście gładka o lekkim, subtelnym zapachu."





Opakowanie jest poręczne, można je postawić na nakrętce, dzięki czemu nie trzeba machać buteleczką przed każdym użyciem :) Pachnie ładnie, jednak czuć jakąś chemię. Jakoś tak po jaśminowym balsamie spodziewałam się większego "wow" pod względem zapachu. No cóż, nie ma produktów idealnych, w tym wypadku jest to dla mnie jeden, jedyny minus. Konsystencja balsamu jest lekka, dobrze się wchłania, nawilża i nie pozostawia tłustego filmu. Skóra jest gładka, bardzo przyjemna w dotyku. Kolor dokładnie taki jak widać, buteleczka jest przeźroczysta, jednak nie możemy dokładnie zobaczyć ile kosmetyku nam zostało, ponieważ bardzo trzyma się on ścianek butelki - czuję, że żeby wydobyć resztki będzie trzeba rozcinać opakowanie. O, już mamy drugi minus.. przeliczyłam się :) Alee.. ten nie jest tak istotny :P Wyrównajmy to takim plusem na koniec - każda tego typu butelka balsamu MARIZA jest ofoliowana i zgrzana. Mamy więc pewność, że produktu nikt nie używał. 

Polecam, warto wypróbować :) 

Cena katalogowa: ok. 13zł/250ml

Do następnego! :*

MARIZA - Poziomkowe masło do ciała

Nie witam się, bo to już dzisiaj nie pierwszy post. Nie mogę, a właściwie nie chce mi się spać. Prawdę mówiąc piszę do Was głownie jak TŻ pracuje, bo jak jest w domu to nie mam czasu, więc może to i dobrze, że nie śpię - nadgonię trochę z recenzjami. 

Przedstawiam Wam więc moje cudeńko:
" Odżywcze masło do ciała z olejkiem migdałowym i bawełną" 
Jest to kosmetyk z linii Spa MARIZA o zapachu poziomki. Pachnie cudnie - uwierzcie! 

Kilka słów od producenta:

"Odżywcze masło o gęstej konsystencji doskonale pielęgnuje Twoje ciało i otula je aromatem świeżych poziomek przynosząc słodycz i poprawiając nastrój. Bogata formuła preparatu zawiera olejek migdałowy, bawełnę, d-pantenol, masło shea i witaminę E, dzięki którym intensywnie odżywia oraz nawilża nawet bardzo suchą skórę. Posiada właściwości wygładzające, regenerujące i ujędrniające. Odbudowuje oraz wzmacnia naturalną barierę hydrolipidową naskórka. delikatnie go natłuszcza, łagodzi podrażnienia, likwiduje uczucie napięcia i szorstkości. Masło nadaje skórze wyjątkową miękkość, gładkość oraz pozostawia na skórze delikatny, słodki zapach. "  (Uff - wklepywałam ręcznie :/) 




Jak wygląda opakowanie widać na zdjęciu - plastikowy słoiczek. W nim znajduje się gęste, cudnie pachnące masło o kolorze dokładnie takim samym jak naklejka z opisem. Masełko jest zabezpieczone aluminiowym wieczkiem, co jest gwarancją tego, że nikt tam przed nami paluchów nie maczał :) 

Nie wszędzie się smaruję tym masełkiem, a właściwie, smaruję nim pupę, uda, ramiona i czasami dekolt, a resztę maziam tylko "po łebkach", ponieważ masełko jest gęste i na całość poszłoby go baardzo dużo. Czyli jedyny minus jaki dostrzegłam - mało wydajny produkt. Reszta jest na piątkę. Nie pozostawia tłustego filmu, skóra jest bardzo przyjemna w dotyku oraz co dla mnie bardzo ważne - zapach jest cudowny podczas smarowania, ale długo nie utrzymuje się na ciele - co mi bardzo odpowiada.

Polecam jak najbardziej! Ja również nie poprzestanę na jednym opakowaniu :)




Cena katalogowa: ok. 13zł/200ml 





piątek, 30 sierpnia 2013

Rozdanie u Madmad :)

Hej :* Oto kolejne rozdanie, w którym wzięłam udział i oczywiście Was też do niego zapraszam - ostatni dzień!!! 





Facebookowa promocja od JM Spa & Wellness

Witajcie ponownie :*

Dziś otrzymałam paczuszkę od JM Spa & Wellness. Za całość (już z przesyłką) zapłaciłam zaledwie 35zł dzięki promocji, którą sklep zorganizował na swoim fanpage facebookowym. Ponadto dla pierwszych 10-ciu osób przewidziane zostały gratisy - ha! Załapałam się :) 

15 losowo pakowanych produktów Marion:




I moje gratisy:


Jestem bardzo zadowolona, ponadto 4 z tych produktów znajdą się w puli nagród mojego rozdania z okazji "miesięcznicy" (hihi) na bloggerze :-) 

Do następnego :* 

Bułeczki cebulowe - CEBULAKI

WPIS ZUPEŁNIE NIEKOSMETYCZNY ! 
JAK JESTEŚ NA DIECIE - NIE CZYTAJ! :-)


Jak obiecałam tak też robię - podam Wam dziś przepis i opiszę jak krok po kroku przygotować pyszne CEBULAKI :) To niedrogie i proste danie zachwyci każdego amatora pizzy i wszelkiego rodzaju zapiekanek :) Ponadto może być spożywane również przez wegetarian (nie wegan).

CEBULAKI - SKŁADNIKI:

Ciasto:
*2 1/3 szklanki mąki pszennej,
*3/4 szklanki mleka,
*1 jajko,
*30g  świeżych drożdży
*3 łyżki oleju
*łyżeczka cukru
*łyżeczka soli

Farsz:
*ok. 5 sztuk cebuli 
*łyżka śmietany 18%
*sól
*pieprz
*tłuszcz do smażenia (ja daję margarynę)


Ser żółty - składnik bardzo wskazany, aczkolwiek nie jest on niezbędny. 


CEBULAKI - WYKONANIE:
Z mleka, drożdży i cukru przygotowujemy rozczyn. Zostawiamy na kilka minut, ścieramy ser na tarce o dużych oczkach. 


Mąkę, sól, olej i jajko wrzucamy do naczynia.


Dodajemy rozczyn i wyrabiamy ciasto (jeżeli macie: długie paznokcie/tipsy/pierścionki - polecam użycie jednorazowych rękawiczek do wyrabiania ciasta. Wręcz nakazuję! :))


Z ciasta formujemy kulki wielkości +/- moreli i lekko je spłaszczając układamy na blaszce w odstępach ok 5-7 cm. 


Tak przygotowane ciasto przykrywamy czystą lnianą ściereczką i zostawiamy na ok. 20-30 minut do wyrośniecia.

W międzyczasie przygotowujemy farsz.
Cebule obieramy i kroimy wedle upodobania, ja lubię tak:


Następnie dusimy ją na tłuszczu do miękkości (jak się przypala, a jeszcze jest twarda - podlać niewielką ilością wody).


Jak cebulka będzie miękka, zestawiamy z ognia, dodajemy śmietanę i przyprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Wracamy do ciasta.

W wyrośniętym cieście robimy wgłębienia takiej wielkości, aby zmieściła się do nich łyżka naszego farszu.
Kładziemy farsz, posypujemy startym serem i wrzucamy do piekarnika rozgrzanego do 180st.C na ok. 30 minut.


Wyciągamy...


Cebulaki gotowe! Smacznego! :-) 


Przydomowy ogródek

Witajcie :)

Własnie zgrywałam na komputer fotki, bo dostałam zamówienie od JM Spa & Wellness i uświadomiłam sobie, że znów mam zaległości na blogu :) Mam mnóstwo zdjęć, które robiłam z myślą "muszę to wrzucić na bloga", a wyjdzie z tego kilka notek. Oczywiście fotek wybiorę zaledwie kilka, ale zawsze robię ich wiecej, żeby było w czym wybierać :) 

W środę mieliśmy z TŻ dzień porządkowy. Dzień porządków na podwórku. TŻ kosił trawę - ja wyrywałam chaszcze koło rabatek i zbierałam jabłka spod drzew. Roboty było co niemiara, zarosło nam wszystko tak, że zza zielska nie widać było rabatek! (A rabatki mam podwyższane - mają ok. pół metra wysokości!). Mam obecnie dwie jabłonki, jabłka jeszcze niedojrzałe, a już zeżarte przez wstrętne robale spadają na ścieżkę wiodącą do szopy - jesienią można wywinąć niejednego orła na tych zgniłkach! No tak, nie ma się czym chwalić, ale godne pochwały jest to, że udało nam się z tym szybciutko uwinąć. A jeszcze zdążyłam zebrać plony :) Po raz pierwszy zasiałam w ogrodzie szałwię i melisę, nie byłam wcześniej przekonana, czy aby wyrośnie mi z nich coś, a tutaj takie ładne krzaczki! Pod pomidorkami koktajlowymi gałązki aż się łamią, szczypior (siedmiolatka), pietrucha i seler - bardzo obfite. Tylko majeranku i lubczyku za wiele nie wyrosło, jedynie na bieżące potrzeby, a o zapasach mogę zapomnieć. Ah, miałam jeszcze cudne buraki naciowe, aż żałuję, że nie zrobiłam zdjęć!
Pisałam Wam już o dzikiej mięcie znad jeziora :) Teraz wspomnę o mojej ogrodowej i o melisce :) Bardzo lubię takie połączenie (melisy i mięty). Można z nich przyrządzić orzeźwiający napar, a nawet nalewkę :) 

Dodam, że nie stosuję w swoim ogródku żadnych sztucznych nawozów, ani oprysków (stąd też wiele roślinek nie dożyło plonów), więc wszystko jest naturalne i zdrowe :) 

O.. tak sobie pomyślałam... Co myślicie o tym, aby do nagród z planowanego rozdania, dorzucić słoiczek aromatycznych liści? Mięty, lub melisy do wyboru? Czy nie reflektujecie na coś, co nie jest ze sklepu/apteki?


Wstawiam kilka fotek z mini - zbiorów :)


Bukiecik z pietruszki naciowej 

Meliska i szałwia


Koper, melisa, szałwia, pietrucha i pomidorki


A tutaj meliska z wcześniejszego zbioru - już ususzona, w słoiczku :)



W następnym poście opiszę krok po kroku, jak wykonać bułeczki cebulowe, które zrobiły furorę w moim domu :) 

Do następnego! :*

wtorek, 27 sierpnia 2013

Mój ulubiony makijaż

Witajcie ponownie :-)

Napiszę Wam dziś o moim ulubionym makijażu. Robię go przed każdym wyjściem i własnie w nim najlepiej się czuję. Kilka elementów czasami pomijam, najważniejsze jednak zawsze są oczy. 

Oto jak to wygląda:



I czasami wystarcza jedynie to:

*eyeliner Wibo (wspominam o nim tutaj)
*tusz do rzęs Manhattan Volcano Precise

Jednak pewniej się czuję, gdy użyję jeszcze tego:

*porcelanowy podkład z witaminą E MARIZA
*grafitowa konturówka do brwi MARIZA 
*róż do policzków Bell

Postaram się Wam pokrótce opowiedzieć o tych kosmetykach i zaznajomić Was z ich strona wizualną.

W związku z tym, że fotka eyelinera już jest kilka wpisów wcześniej, a jest ciemno i z ledwością udało mi się cyknąć zdjęcie pudru moim sprzętem od siedmiu boleści, pozwolę sobie pominąć ten kosmetyk. Powiem jedynie, że utrzymuje się ładnie na oku cały dzień, co jest dla mnie bardzo ważne. Linia jest wyraźna, pędzelek jest krótki (tylko takich używam) i swobodnie się nim manewruje. Można nim wykonać również cieniutką linię, ja jednak wolę grubszą, co widać na zdjęciu powyżej.

TUSZ DO RZĘS 


Nie jestem szczęśliwą posiadaczką pięknych, długich rzęs. Jest przeciwnie, dlatego bardzo szybko zaprzyjaźniłam się z tym oto prezentem urodzinowym (oczywiście bardzo trafionym :-)). Tusz ma grubą szczoteczkę, wyrazisty czarny kolor i poręczne opakowanie. Szczoteczka rozdziela i delikatnie unosi rzęsy, wydłużając je przy tym. Efekt jednak jest bardzo naturalny, co jest dla mnie dużym plusem. Bardzo ważne jest też to, że nie odbija się na dolnej powiece, co nie raz już mnie wprawiało we wściekłość (macie już cały makijaż, podkład itd, czas na tusz i.. cholera! Znacie to?). Na zdjęciu wyżej możecie zobaczyć, jak prezentuje się on na moich nieszczęsnych rzęsach :-) (te na dole najbardziej lubię!)


PODKŁAD


Uwielbiam Marizę za prostą szatę graficzną (jak Ziaję z resztą), ale nie o tym mowa :-) Tego podkładu używam z przyjemnością. Ma miłą, kremową konsystencję, ładnie, delikatnie pachnie i nie powoduje efektu maski. Delikatnie tuszuje niedoskonałości, nadaje lekki koloryt, ma jednolitą konsystencję. Po użyciu skóra jest sprężysta, wygląda świeżo i naprawdę bardzo naturalnie! Polecam jak najbardziej, jeśli nie macie zbyt wiele do ukrycia :-)

KONTURÓWKA DO BRWI

Ach, no tutaj niestety również nie mam zdjęcia, wybaczcie. Ale obiecuję niebawem nadrobić, nowiuśkie konturówki już są w drodze do mnie, więc zrobię jeszcze w tym tygodniu ładną fotkę :-) 
Otóż wyobraźcie sobie, że dopiero w lipcu odważyłam się pierwszy raz w życiu pójść do kosmetyczki na hennę brwi! Ha, oczywiście od tamtej pory używam konturówki, bo tak mi się spodobało! To moja pierwsza konturówka do brwi, więc prawdę mówiąc nie mam żadnego porównania w tej kwestii, ale może jednak napiszę co o niej sądzę. 
Bardzo ładny kolor, naturalny i zdecydowanie nie ordynarny. W zależności od siły z jaką przyciskamy wkład do brwi, taki intensywny odcień uzyskujemy. Obrysowując delikatnie - mamy brwi o odcieniu ołówkowym, robiąc to mocniej - nasze brwi nabierają bardziej intensywnego koloru. "Kredka" posiada duży atut - mianowicie na drugim końcu ma grzebyczek do rozczesywania i modelowania brwi. Bardzo przydatny gadżet :-) Efekt "średniego" nacisku możecie oglądać na zdjęciu na początku wpisu. 

RÓŻ DO POLICZKÓW

(co do zdjęcia, oddaje ono właściwie chyba tylko wygląd opakowania, kolor zupełnie niezgodny z rzeczywistością i w dodatku musiałam go "postawić" na bransoletce żeby nie odbijał światła żarówki i nie padał na niego cień :-)) - a przez tę bransoletkę wygląda jak gwiazda tego postu, albo.. może król :-)



I tu bardzo krótki opis kosmetyku :-) Szczerze nie pamiętam jaki to odcień (ale na pewno chłodny), opakowania nie posiadam, więc powiedzieć mogę jedynie tyle, że bardzo mi się podoba, jest wydajny, matowy, naturalnie wygląda na policzkach i kupiłam go w Biedronce :-) 


Ho, ho! Ile ja tutaj dzisiaj słów wystukałam! Mam nadzieję że Was nie zanudzę!
Pozdrawiam cieplutko, i do następnego! :*





poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Hej, to znowu ja! :-)

Witam :-) Jestem dziś po raz drugi, dzień zleciał nie wiadomo kiedy, szok!

Uświadomiłam sobie wlaśnie że jestem zakupoholiczką, gdzie się nie pojawi okazja skorzystać z jakiejś ciekawej oferty, to oczywiście ja muszę to zrobić. Dzisiaj wydałam na kosmetyki sporo ponad normę! Część z tego się zwroci, bo przecież jestem konsultantką, ale na swoje widzi-mi-się sobie nie pożałowałam. Potrzebuję chyba jakiejś akcji typu "Przeżyć za 50 zł na kosmetyki przez miesiąc". Jak będziecie miały cynka o podobnej akcji, to dajcie znać Dziewczyny, bo mam wyrzuty sumienia z powodu swojej próżności (niepohamowanej). 

Przejdźmy do rzeczy, dość marudzenia! :-) 
Czas zabrać się z impetem do pracy - chociaż tak zagłuszę nieco swoje sumienie! :-)


Jedziemy z ... Maską nawilżającą z glinką zieloną do cery suchej i normalnej firmy Ziaja. 













A tak wygląda na twarzy :-)


 






Przejdźmy do rzeczy. Maseczka całkiem fajna, dostałam ją w gratisie do zamówienia na stronie 
Osobiście nie mam potrzeby używania maseczek nawilżających, ponieważ nie mam szczególnie przesuszonej skóry twarzy. Jednak przetestowałam ją i jestem zadowolona, ponieważ szkody mi nie wyrządziła i nie musiałam po niej używać kremu (nawilżenie było dostateczne). Efekt krótkotrwały, łagodzenia podrażnień nie zauważyłam, ponieważ ich nie miałam. Miły gratis, chwila relaksu z maseczką na twarzy, trochę postraszyłam domowników, szału nie ma, ale klapy też nie :-) Myślę, że komuś, kto ma suchą cerę mogłaby ona sprawić więcej radości, tak jak mi sprawiają radość maseczki ściągające pory i oczyszczające. 
Ja jej nigdy nie kupię, a co Wy o niej myślicie? 
Używałyście? 

Do następnego! :*



Paczuszka testowa od JM Spa & Wellness

Witajcie Kochani! :)
Dziś humorek mi dopisuje, od rana miło spędzałam czas, kuzynka wpadła na kawusię, plotkowałyśmy sobie o balsamach i innych kosmetykach, a tu puka listonosz.. Zdziwiona biegnę wyjaśnić co jest grane, bo przecież nic ostatnio nie zamawiałam, ale ku memu miłemu zaskoczeniu nie musiałam lecieć po portfel :-) Zawitała dziś do mnie paczuszka testowa od
 Znajdowały się w niej takie oto kosmetyki:




Dwie maski na włosy (nie mogę się doczekać testów!), jedna na twarz (testować będzie moja mamcia, bo chyba jednak moja dwudziestoletnia cera nie jest jeszcze cerą dojrzałą), jedwab do włosów i peeling truskawkowo-waniliowy, którego recenzję możecie przeczytać tutaj (juz go miałam, ale cieszę się że znalazł się w paczce - dzięki temu mam już jeden kosmetyk na moje pierwsze blogowe rozdanie :) ).

Niebawem recenzje tych produktów, najpierw jednak muszę nadrobić zaległości, a że mój TŻ do jutra w pracy - mam nadzieję kilka dzisiaj wstawić :)

Do następnego! :*

niedziela, 25 sierpnia 2013

Udało mi się!

Jeeest, mój mały sukces - tak grzebałam w ustawieniach aż wreszcie udało mi się wlączyć opcję obserwowania mojego bloga bez wymaganego do tej pory profilu w Google +. Super, mam nadzieję, że teraz już nie będzie z tym problemów :-)
Pozdrawiam Was moi Kochani, do jutra! :*

piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdanie u Ani


Hej, dzisiaj wzięłam udział w rozdaniu u Ani (http://www.aneczka84.blogspot.com/). 
Piszę o tym, ponieważ również możecie wziąć w nim udział, a zostało niewiele czasu :-) 
Wystarczy jedynie spełnić wszystkie warunki konkursu i.. mieć szczęście, ponieważ osób jest sporo, a nagroda tylko jedna :-)

Do następnego Kochani! :*

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Krem do rąk Green Pharmacy i ... pumeks naturalny!

Witajcie :)
Pewnie zaskoczyło Was takie połączenie, jednak niebawem wszystko Wam wyjaśnię.

Przed Wami kolejna recenzja kosmetyków otrzymanych w ramach współpracy z 

Kremu do rąk i paznokci Aloes od Green Pharmacy i pumeksu naturalnego.

Co twierdzi producent?






A co sądze ja? No coż, krem nie spełnia moich oczekiwań w kwestii pielęgnacji skóry dłoni. Mam dłonie zniszczone, suche, krem szybko się wchłania, zmiększa, nawilża.. ale na chwilę. Mam już swojego faworyta w tej dziedzinie i nic go nie pobije. Ale przecież nie wyrzucę prawie calej tubki kremu, bo kto powiedział, że krem do rąk nie nadaje się.. do stóp! Ta część ciała jest zachwycona kremikiem, a najlepiej w duecie z pumeksem naturalnym. Stosując oba kosmetyki pozbyłam się irytujacej, zrogowaciałej skory na piętach. Wystarczy posmarować stopy kremem i za 20-30 minut przetrzeć wymagające tego miejsca pumeksem :) Pumeks, dzięki niewielkiemu, lekko owalnemu kształtowi pozwala nam manewrować do woli zarówno na sucho jak i podczas kąpieli, a jego struktura nie pozostawia "szram" na skórze. 


Na koniec kilka słów od dystrybutora na temat pumeksu naturalnego:

"Pumeks służy do usuwania zgrubień i narośniętej skóry na piętach. Rewelacyjny również
do usuwania zrogowaciałej skóry z okolic śródstopia. Można go używać na sucho lub na
mokro.Pumeks do pielęgnacji stóp wykonany z naturalnych składników mineralnych, które nie powodują podrażnień skóry. 
Idealnie nadaje się do usuwania zrogowaciałego naskórka. Nie wchodzi w reakcje ze środkami stosowanymi do pielęgnacji ciała.Systematyczne stosowanie umożliwia utrzymanie higieny kończyn. Zaleca się przynajmniej raz w miesiącu pozostawić pumeks na noc w kubku z osoloną wodą, co zabezpieczy przed rozwojem bakterii."


Kremik możecie zakupić tutaj, a pumeks tutaj.

Może dla mniej zniszczonych dłoni wyżej przedstawiony krem okaże się idealny, kto wie? Zachęcam do wypróbowania :-) 

Do następnego moi Drodzy Czytelnicy! :*

Luksusowe Mydełko Arganowe

Witajcie Kochani :* 
Dzisiaj przedstawię Wam kolejny produkt otrzymany od
 czyli Luksusowe Mydełko Arganowe Scandia Cosmetics

Może na początek opis producenta: 

"Mydło na bazie roślinnej z dodatkiem certyfikowanego olejku arganowego i protein mleka koziego 
ma właściwości silnie nawilżające, odżywcze i uelastyczniające skórę. Łagodzi podrażnienia, 
oczyszcza i rozświetla skórę. Polecane do każdego typu skóry."

"0% Parabenów, Alkoholu, Sles, Silikonów, Ftalanów, Olejów Mineralnych i Pochodnych Ropy Naftowej,
 substancji z upraw Modyfikowanych Genetycznie, Parfum."




Zacznijmy od strony wizualnej kosmetyku. Mydełko jest bardzo malutkie, przez co pozwoliłam sobie je przetestować tylko na górnej części ciała. W przeciwnym wypadku nie wiem, czy wystarczyłoby mi na dwa mycia :) Ma ono dokładnie 20g.
Zapakowane jest w folię z naklejoną etykietką z krótkim opisem, który przytoczyłam Wam wyżej i składem oraz logo producenta.W opakowaniu znajdują się oprócz mydełka.. Złote drobinki! Coś w rodzaju brokatu. Przeraziła mnie myśl, że miałabym się po kąpieli świecić jak w Sylwestrową noc, jednak moje obawy szybko minęły. Na szczęście drobinki dobrze się spłukują razem z kremową pianą mydlaną. Moim zdaniem to zupełnie niepotrzebny "bajer". Kiczowaty wręcz można by powiedzieć :) Mydełko pachnie jak dla mnie zbyt intensywnie, jego zapach momentami aż drażni. Cóż, jakie by nie były wrażenia wizualne i jak by nie był zniesmaczony mój zmysł węchu, tak rolę pielęgnacyjną spełnia owe mydełko na medal. Skóra twarzy, rąk, pleców,brzucha i piersi jest jednogłośnie zachwycona i ja chyba zbytnio nie mam tu nic do gadania :) Jest nawilżona, gładka, zdecydowanie bardziej elastyczna, uczucie świeżości jest nawet rano - po tej upalnej nocy, dacie wiarę? A i łagodzi podrażnienia! Mam cztery szczuraski, które mają ostre pazury i wiecznie chodzę z drobnymi zadrapaniami na ramionach, dekolcie i dłoniach.
Po mydełku - ani śladu szczurzych pazurów!
Po testowaniu na tułowiu, postanowiłam, że mydełko będę stosowała wylacznie do mycia twarzy. Świetnie się sprawdza. Do reszty ciała używam niedawno recenzowanego mydła naturalnego z cytryną (również Scandia Cosmetics). Jest bardzo wydajne, czekam az się "wreszcie" skończy, żeby mieć pretekst do zamówienia sobie kolejnego, a dokładniej chodzi za mną mydełko z różą :) 

Mydełko arganowe znajdziecie tutaj (20g)
I tutaj (130g)

Do następnego Drodzy Czytelnicy! :*

środa, 14 sierpnia 2013

Marion - peelingi jak desery lodowe!


Hej, nie znalazłam rozwiązania z "obserwowanymi", trudno, może jakoś skumam z czasem. Teraz nie ma co marudzic, czas ruszyć z recenzjami :-) Jako że czasu niewiele i marnować go nie należy, napiszę przy chwili wytchnienia z  popołudniową kawą recenzję o... Peelingu o zapachu palonej kawy (swoją drogą pachnie jak "Kopiko" - napewno kojarzycie ten zapach!).
A do kawki czekoladka, więc może Peeling biała czekolada z pomarańczą? Wiem - napiszę 4 w 1, czyli w jednym poście opowiem Wam o czterech peelingach. Tak na dobrą sprawę, to nie zauwazyłam żeby rózniły się czymkolwiek innym oprócz zapachu. Uwielbiam peelingi o zapachu owoców i innych aromatycznych smakołyków! Dlatego właściwie niczego więcej od nich nie oczekuję niż złuszczania martwego naskórka i pachnienia :D 


Wymyśliłam sobie jak to ładnie ubrać w słowa, hahah:

PALONA KAWA Z MLECZKIEM KOKOSOWYM W PARZE Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ O NADZIENIU POMARAŃCZOWYM W POLEWIE TRUSKAWKOWEJ Z NUTKĄ WANILII 

długie i zagmatwane zdanie, ale zawiera w sobie wszystkie zapachy moich cudnych peelingów :-) 

AA, jeszcze bym zapomniała wspomnieć, że to peelingi zamówione na stronce:


Standardowo na poczatek kilka słów od producenta.. 

Formuła żeli peelingujących oparta została na kompleksie kondycjonującym skórę oraz mikrogranulkach, które usuwają zanieczyszczenia i martwe komórki naskórka. Dzięki lekkiej, żelowej konsystencji, żele delikatnie myją i oczyszczają skórę z martwych komórek, nie niszcząc warstwy hydrolipidowej naskórka. Poprawiają ukrwienie i koloryt skóry, sprawiają, że skóra staje się bardziej miękka, gładka i elastyczna. Przeznaczone do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry z wyjątkiem bardzo wrażliwej.

EFEKT - skóra doskonale oczyszczona, wygładzona i pachnąca, do wyboru zapachy:

Stosowanie:
Zaleca się stosowanie Żelu peelingującego do ciała nie częściej niż 2-3 razy w tygodniu.

Opakowanie 100 ml, 
cena ok 6,40 zł










Moim zdaniem wszystkie żele są cudowne. Jak już wspomniałam na poczatku, nie oczekuję od nich niczego więcej niż dobrego złuszczania martwego naskórka i ładnego zapachu, który mnie relaksuje PODCZAS KĄPIELI. W tych rolach zdecydowanie się spełniają. Mają gęstą konsystencję, pięknie pachną (szczególnie palona kawa przypadła mi do gustu), dobrze oczyszczają.Opakowania są bardzo małe, więc uzywam ich głównie do pielęgnacji skóry ramion, dekoltu, szyi i pleców. 
Innych efektów oprócz wyżej wymienionych nie zauważyłam, może dlatego, że i tak zawsze przed wyjściem z wanny jeszcze robię "wykończeniówkę" mydłem naturalnym. 


Polecam szczególnie amatorom apetycznie pachnących kosmetyków, aczkolwiek nie zapominajcie, że to są właśnie KOSMETYKI, wiem, że chciałoby się je schrupać, ale zdecydowanie nie nadają się do smarowania chleba :D


Pozdrawiam i do następnego, moi kochani Czytelnicy :*